Newsa.pl twoje źródło informacji-Pawlik: moje dzieciństwo upłynęło w symbiozie z pieśniami Moniuszki


Pawlik: moje dzieciństwo upłynęło w symbiozie z pieśniami Moniuszki

Włodek Pawlik. Fot. PAP/Rafał Guz"To była piękna przygoda" - mówi Włodek Pawlik o swojej najnowszej płycie "Pawlik/Moniuszko: Polish Jazz". Pytany, jak zachęcić młodych ludzi do słuchania takiej muzyki, twierdzi: "najwięcej zależy od nas, twórców".

PAP Life: Komponował pan płytę Moniuszko/Pawlik z utworów, które dobrze znamy...

Włodek Pawlik: Oczywiście, że tak! Choć powiem, że nie do końca, np. pieśń Matko, już nie ma Cię, którą gramy na jazzowo, jest prawie w ogóle niewykonywana w oryginale. Moniuszko, w odróżnieniu od Chopina, jest dużo mniej popularny, a zasługuje na większą rozpoznawalność! Jego olbrzymi dorobek kompozytorski, szczególnie dotyczący pieśni, ma dla naszej kultury i historii fundamentalne znaczenie. Bo trzeba podkreślić jedną okoliczność, która czyni wyjątkową twórczość Moniuszki: Śpiewniki domowe do wierszy m.in Mickiewicza, Czeczota, Syrokomli, były komponowane w czasach, kiedy Polski nie było na mapie.

PAP Life: Po przesłuchaniu płyty ma się wrażenie, że to za mało i słuchacz znów do niej wraca... Jest tam spora dawka luzu, zabawy, fantazji.

W.P.: To jest najpiękniejsza recenzja, jaka mogłem otrzymać od pani. Tak samo mam wielką satysfakcję, gdy czytam pełne zachwytu komentarze na moim Facebooku od fanów, którzy pokochali tę muzykę. Dla mnie to jest największy wyraz uznania, jeżeli słuchacze mówią, że mają potrzebę jeszcze raz sięgnąć po ten album. To znaczy, że ta muzyka się zadomowiła w ich sercach i wrażliwości. Niedawno, w trakcie wywiadu w Telewizji Polonia, dziennikarz muzyczny Marek Sierocki rozpoczął naszą rozmowę od słów: Włodek, ja słuchałem tej płyty już kilkanaście razy i nie mogę się od niej oderwać. To jest dla mnie znak, że warto było poświęcić tyle czasu i energii, aby ta muzyka ujrzała światło dzienne w jazzowej formule.

PAP Life: Jak się pan przygotowywał do nagrania płyty? bardziej poszedł pan w stronę improwizacji, czy jednak zasiadł pan do zapisu nutowego i tworzył w ten sposób?

W.P.: To było różnie, bo każdy utwór ma swoją, oddzielną historię. Muszę się przyznać, że tę płytę nagrałem bardzo szybko. Decyzja o nagraniu tych utworów była błyskawiczna. To był początek grudnia ub. roku, kiedy moja żona, która jest moim menedżerem - Jolanta Pszczółkowska-Pawlik otrzymała nagrodę Perły Biznesu w kategorii Kultura, za propagowanie twórczości Stanisława Moniuszki, przyznaną przez magazyn Polish Market. Jola jest fanką Moniuszki, nagrywa i wydaje płyty z jego pieśniami, jest pomysłodawczynią i dyrektorką nowego festiwalu Moniuszko na Trakcie Królewskim w Warszawie. I tak, jak mówiłem, o ile Chopin jest obiektem kultu w Polsce, to muzyka Moniuszki przez ostatnie 30 lat ulegała stopniowej marginalizacji w świadomości szerokiej rzeszy słuchaczy. Natomiast moje dzieciństwo upłynęło w symbiozie z pieśniami Moniuszki. To był okres, kiedy często akompaniowałem na fortepianie mojej mamie śpiewaczce, która miała w swoim repertuarze wiele znanych pieśni kompozytora. Grałem m.in. Prząśniczkę, Pieśń wieczorną czy Znasz li ten kraj. To są dźwięki mojego dzieciństwa, które odtąd istnieją w mojej duszy jak drogocenny brylant. I teraz, po kilkudziesięciu latach, wydobyłem je ze skamieliny przeszłości, przetwarzając na język jazzu. Melodie Moniuszki stały się dla mnie wspaniałym, zapładniającym moją jazzową wyobraźnię materiałem. W święta Bożego Narodzenia, zamiast spędzać je przy stole świątecznym z rodziną - ja spędzałem je z pieśniami Moniuszki! (śmiech). A płyta była już nagrana w Trio 31 grudnia, na dzień przed Nowym Rokiem. Tak narodził się album Pawlik/Moniuszko: Polish Jazz. To piękna przygoda!

PAP Life: Ale wracając do tych wspomnień, czy nie wydaje się panu, że dziś brak w wychowaniu takiej muzycznej edukacji, muzycznej ogłady?

W.P.: Nie chcę się tłumaczyć za braki w wychowaniu muzycznym młodego pokolenia. To pytanie powinno być skierowane do Ministerstwa Edukacji, Ministerstwa Kultury. Ale też nie można generalizować. Niedawno miałem umówioną rozmowę na łączach z Radiem Lublin, gdzie redaktorzy programu skierowanego do młodych słuchaczy puszczali przed moim wejściem na antenę młodzieżowe hity. I niesamowita sprawa, bo w pewnym momencie pojawia się zapowiedź: Proszę państwa, niespodzianka, przed państwem z odlotową płytą, z muzyką Moniuszki - Włodek Pawlik. Czyli nie do końca tak jest, że młodzi są z własnej woli niechętni słuchaniu innej muzyki niż pop i nie mają potrzeby obcowania ze sztuką wymagającą większego skupienia, często wiedzy. Najwięcej zależy w tej kwestii od nas twórców. Trzeba tym młodym ludziom coś ciekawego zaproponować, co nie będzie ich odrzucało już po wysłuchaniu kilku taktów. Choćby piękne, genialne melodie Stanisława Moniuszki w jazzowym opracowaniu.

Rozmawiała Dorota Kieras (PAP Life)

dki/ jbr/

Źródło